
25 sierpnia 2005 roku na jeziorze Mochel rozegrały się dramatyczne sceny. Trzy osoby wypłynęły w rejs rowerem wodnym wypożyczonym w gminnej wypożyczalni. Nagle rower zaczął tonąć. 39-letni wówczas Marian S. stoczył wówczas dramatyczną walkę o ratowanie życia dwóch nastolatków płynących wraz z nim. Szybka akcja ratowników pozwoliła ocalić chłopców. Niestety, mężczyzna do dziś nie odzyskał sprawności. Jego opiekunowie pozwali gminę Kamień o odszkodowanie. Doszło do ugody sądowej. Gmina Kamień zobowiązała się wypłacić poszkodowanemu 150 tysięcy zł zadośćuczynienia, 83 tysiące zł odszkodowania i 2,5 tysiąca zł dożywotniej renty. Ludzkiego życia i zdrowia nie można przeliczyć na pieniądze. Gdyby wtedy ratownicy dysponowali szybką łodzią, do tragedii by nie doszło. Niestety, do tonących musieli dotrzeć łodzią wiosłową. Po tym zdarzeniu pracujący wówczas na kąpielisku ratownik Zenon Lemańczyk „załatwił” w WOPR, starą bo starą, ale w pełni sprawną, łódź o napędzie strumieniowym. Niestety, gmina skąpiła na paliwo. Problem rozwiązano po wielkiej awanturze i interwencji ,,Wiadomości Krajeńskich”.
W ubiegłym tygodniu nad jeziorem Mochel zastaliśmy wspomnianą motorówkę „wrytą” w piach i zamienioną na kwietnik. Dlaczego ratownicy z niej nie korzystają, a ktoś ją dewastuje? – Ta łódź jest na stanie pana Lemańczyka i on będzie musiał ją odebrać. W ubiegłym roku przez grzeczność schowaliśmy ją do hangaru. W tej chwili na obóz przyjechała grupa kajakarzy i gdzieś musi przechować swój sprzęt. Dlatego łódź została wyciągnięta na zewnątrz – mówi Bogusław Szwochert, koordynator ds. sportu i turystyki Urzędu Miejskiego w Kamieniu, który odpowiada za kąpielisko. – To nie jest przecież moja prywatna łódź. Były problemy z paliwem, dlatego WOPR przekazał ją w użyczenie gminie. Teraz ktoś to mienie zdewastował – mówi Zenon Lemańczyk.
Po naszej wizycie w kamieńskim urzędzie nawiązano kontakt z Lemańczykiem i przewieziono łódź pod wskazany przez niego adres. Obecnie sprzęt, który należy do WOPR-u jest przechowywany na przystani żeglarskiej MLKS ,,Krajna” w Sępólnie. Nie zmienia to faktu, że obecni ratownicy pracujący na plaży w Kamieniu dysponują jednak łodzią o „napędzie” wiosłowym. W naszym odczuciu jest to po prostu skandal i brak dbałości o bezpieczeństwo kąpiących się. – Nie stać nas na zakup łodzi – mówi burmistrz Wojciech Głomski. Za odszkodowanie wypłacone Marianowi S. można by kupić kilka takich łodzi. Zaproponowaliśmy burmistrzowi rozwiązanie kompromisowe, zastosowane w Sępólnie. Tutaj WOPR dał do dyspozycji kadłub łodzi, a gmina kupiła silnik. Łódź jest bardzo szybka i dzięki temu ratownicy mogą również patrolować dzikie kąpieliska na Jeziorze Sępoleńskim. – To bardzo dobry pomysł, godny rozważenia. Gdyby był nasz silnik, łatwiej moglibyśmy rozliczać paliwo - podchwycił burmistrz.
Nauka poszła w las. Wierzyć się nie chce, że załatwienie jakiejkolwiek motorówki przerasta możliwości gminy. Oby historia sprzed pięciu lat nigdy się w Kamieniu nie powtórzyła.
(Li)