|
|
Nasi pod Grunwaldem

– Byliśmy pod Grunwaldem. Poczuliśmy atmosferę średniowiecza i bitwy jak zwykle wygranej przez polsko - litewskie rycerstwo. Smaczku całej imprezie dodała pogoda (36 0 C) i kilkugodzinne oczekiwania na rekonstrukcję bitwy. Aby znaleźć dobry punkt widokowy, należało już z rana być na polu bitewnym, by o godz. 14.00 móc cokolwiek zobaczyć. W międzyczasie odwiedziliśmy obozowisko naszych zacnych rycerzy rodem z Dąbrówki: Andrzeja, Olka i Grzegorza Trzebiatowskich, którzy z zamiłowaniem oddają się rycerskim zajęciom. 200 tys. głów wypatrywało pierwszych rycerzy, którzy o 13. pojawili się na głównej bitewnej scenie. Całe przedstawienie trwało godzinę. W upale i słońcu lśniły hełmy i zdobione stroje oraz odświętnie przybrane konie. Gdzieś z boku wyły syreny karetek pogotowia, wywożąc omdlałych widzów. Po południu zabrakło wody do picia, a wyjazd z parkingu zajął nam 4 godziny, gdyż organizacja tego przedsięwzięcia po bitwie była jego najsłabszym ogniwem. Nic to! Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy uczestniczyć w tym pięknym historycznym i jakże patriotycznym spektaklu. Warto było cierpieć niedogodności dla tych wzruszających chwil. Veni, vidi,vici! – wznieśli na koniec okrzyk Piotr i Gabriela Leśniewscy z Dąbrówki, dzielący z naszymi Czytelnikami spostrzeżeniami z rekonstrukcji historycznego zwycięstwa nad Krzyżakami.
Na zdjęciu: Piotr Leśniewski z jednym z rycerzy Jagiełły z Dąbrówki
|
|